Z roku na rok kandydaci coraz więcej płacą za przyjęcie na studia

2007-04-24 00:00:00

Egzaminy wstępne na studia prawie całkowicie zastąpiła nowa matura. Mimo tego uczelnie nadal pobierają opłaty rekrutacyjne. Niektóre uczelnie idą jednak na rękę kandydatom i starają się ograniczyć wydatki osób składających dokumenty na więcej niż jeden kierunek.

Co roku Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego przyznaje państwowym uczelniom wyższym dotacje na kształcenie studentów stacjonarnych, doktorantów, opłacenie naukowców i wykładowców, refunduje koszty utrzymania uczelni, a także remontów. Ministerstwo nie ma jednak obowiązku dawać pieniędzy na przeprowadzanie przez uczelnie egzaminów wstępnych i ich nie daje. Szkoły wyższe muszą radzić sobie same. Dla uczelni przeprowadzenie rekrutacji dla tysięcy osób to niemały koszt. Dlatego od absolwentów pobierana jest opłata rekrutacyjna. W ciągu kilku ostatnich lat jej wysokość stale się zmienia. To dlatego, że co roku do egzaminów na uczelnie wyższe podchodzi różna liczba absolwentów.

To rektorzy decydują, w jakiej wysokości będą pobierane opłaty rekrutacyjne. Maksymalną kwotę opłaty ustala ministerstwo. Ministerstwo bierze pod uwagę to, jaki jest maksymalny koszt związany z rekrutacją w przeliczeniu na jednego studenta. Z obliczeń wynika, że przeprowadzenie egzaminu wstępnego na kierunek artystyczny dla jednej osoby to średni koszt 165 zł, na wychowanie fizyczne -103,26 zł, architekturę i urbanistykę - 136,42 zł, a pozostałe kierunki - 84,99zł.
Rozbieżność w wysokości opłat na poszczególne kierunki wynika z technicznych kosztów przeprowadzenia danego egzaminu. Ten koszt to np. przygotowanie sali gimnastycznej, udostępnienie, farb czy szkicowników. Oczywiście po wprowadzeniu nowej matury w praktyce na większości kierunków nie prowadzi się już tradycyjnych egzaminów wstępnych. Mimo tego koszty rekrutacji ponoszone przez kandytatów nie zmalały.


Nie wszędzie opłaty są tak wysokie
Na Uniwersytecie Warmińsko-Mazurskim opłaty rekrutacyjne nie będą się różnić od maksymalnych stawek narzuconych przez Ministerstwo Nauki. - Kandydaci na edukację muzyczną, plastyczną oraz architekturę krajobrazu zapłacą 150 zł, pozostałe kierunki kosztują 85 zł - mówi Wioletta Ustyjańczuk, rzeczniczka prasowy Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego.
Swego czasu część uczelni - m. in. niektóre politechniki - w ramach promocji mniej popularnych kierunków kształcenia pobierały jedną opłatę rekrutacyjną od osób, które startowały na kilka kierunków na tej samej uczelni. W naszym regionie obecnie podobne zasady przyjęła Państwowa Wyższa Szkoła Zawodowa w Elblągu.
Składając podanie na więcej niż jeden kierunek lub specjalność (w trybie stacjonarnym lub niestacjonarnym), kandydaci płacą tylko raz. Pod warunkiem, że kierunki te prowadzone są przez ten sam instytut. Np. osoba, która złoży w PWSZ w Elblągu dokumenty na stacjonarną filologię polską i niestacjonarną pedagogikę zapłaci nie 170 zł, a jedynie 85 zł, gdyż kierunki te prowadzone są w ramach jednej uczelnianej jednostki organizacyjnej.
Alicja Dolińska
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.