Pięć lat na uczelni, obrona i co dalej?

2007-04-20 00:00:00

Dawno minęły czasy, gdy sam dyplom wyższej uczelni gwarantował pracę. Dziś pracodawcy szukają absolwentów z doświadczeniem i kwalifikacjami, które często wykraczają poza programy studiów. Oczekują od pracownika nie tylko wykształcenia - dużo ważniejsze są praktyczne umiejętności.

Sprawdziliśmy, jak swoje w przyszłości szanse oceniają przyszli absolwenci. Dominuje opinia, że absolwenci kierunków humanistycznych są w najgorszej sytuacji przy szukaniu pracy. Mimo to co rok politologia, socjologia, dziennikarstwo czy stosunki międzynarodowe są oblegane przez maturzystów. Na co liczą przyszli absolwenci z zacięciem humanistycznym?

- Wybrałem stosunki międzynarodowe, bo zawsze interesowała mnie tematyka polityczna, jeszcze przed studiami działałem w lokalnym klubie europejskim - mówi Marcin Stolarczyk, student II roku. - Wiem, że po stosunkach międzynarodowych ciężko znaleźć pracę, szczególnie bez znajomości. Słyszałem jednak, że chętnie po naszym kierunku zatrudniają do pracy w różnych archiwach, gdzie liczy się wyniesiona ze studiów umiejętność systematyzowania. Poza tym mam plan zapasowy: po stosunkach mogę skończyć historię i szukać pracy w szkole.

Większość studentów jest świadoma sytuacji na rynku. Posiadanie wspomnianego "planu zapasowego" to niemal norma.
- Zostanie adwokatem czy sędzią nie jest prostą sprawą - tłumaczy Aleksandra Broszczyk, studentka I roku prawa. - Wszyscy wiedzą, jak wygląda rekrutacja na aplikacje. Dlatego studiuję też dziennikarstwo. Chciałabym w przyszłości połączyć oba te kierunki i np. walczyć o prawa pokrzywdzonych przez prasę brukową.

Studenci kierunków technicznych wydają się mniej zmartwieni swoją przyszłością zawodową. Wśród powodów tego stanu najczęściej wymieniają możliwość emigracji dobrze wykształconych inżynierów, których zagranica kusi wysokimi zarobkami, oraz rosnąca liczba zagranicznych w kraju.
- Po skończonej szkole i dodatkowych kursach nie powinienem mieć problemów ze znalezieniem pracy - mówi Mateusz Siergiej, student I roku informatyki. - Jest duże zapotrzebowanie na specjalistów. Z dyplomem informatyka nawet za granicą Polacy nie mają problemu z pracą w zawodzie, bo teraz wszędzie są potrzebni znawcy komputerów.

Wielu studentów kierunków inżynierskich nawet nie myśli o wyjeździe. Jak twierdzą, za dużo możliwości mają na miejscu, żeby szukać jeszcze pracy poza Polską. - W przyszłości chciałabym pracować w biurze projektowym albo deweloperskim - mówi Katarzyna Bandurska z I roku gospodarki przestrzennej. - Po gospodarce przestrzennej mogę pracować jako rzeczoznawca, mogę zarządzać nieruchomościami, mogę też zostać planistą i pracować np. w urzędzie gminy - dodaje Radosław Dobrowolski, student III roku. - Ale tak naprawdę najbardziej chciałbym zostać pracownikiem naukowym na uniwersytecie. Myślę, że w tej pracy spełniłbym się całkowicie.

Dalsza nauka po magisterium to plan na przyszłość coraz większej liczby studentów. Co tak pociąga w byciu naukowcem? - W przyszłości chciałabym zrobić doktorat z pedagogiki - mówi Justyna Szuba, studentka I roku pedagogiki. - Praca naukowa jest ciekawa, poza tym motywuje do ciągłego poszerzania wiedzy. Jako naukowiec szukałabym rozwiązań, które rozwijałyby kreatywne myślenie u dzieci.
Studenci - niezależnie od kierunku - podkreślają swój optymizm. Podstawą tego jest wejście do Unii Europejskiej, rozwój gospodarczy, rosnące zapotrzebowanie na naukowców i specjalistów. Wszystko to sprawia, że obecni studenci z mniejszą pesymizmem myślą o przyszłości.
Krzysztof Bieniek
Uwaga! To jest archiwalny artykuł. Może zawierać niaktualne informacje.