Demograficzne tsunami wyzwaniem dla polskich uczelni wyższych

2015-06-19 08:00:00 (ost. akt: 2015-06-18 09:08:22)
Demograficzne tsunami wyzwaniem dla polskich uczelni wyższych

Autor zdjęcia: Fotolia.com

Polacy lubią się uczyć i zdobywać nowe kwalifikacje. W ciągu ostatniego ćwierćwiecza w Polsce studiowanie przestało być ekskluzywne, na rynku edukacyjnym pojawiło się więc mnóstwo nowych uczelni. Niż demograficzny będzie dla nich ogromnym wyzwaniem.

W latach dziewięćdziesiątych w Polsce młodzi ludzie wyruszyli tłumnie po indeksy i dyplomy uczelni wyższych. Studiowanie stało się normą, tak samo jak ukończenie szkoły podstawowej lub średniej. Złoty okres na uczelniach wyższych trwał 17 lat (1990-2007). W tym czasie zaczęły się pojawiać również uczelnie niepubliczne, które zaczęły oferować konkurencyjną dla szkół publicznych ofertę studiów płatnych. Przez ćwierć wieku zmieniali się nie tylko studenci i zapotrzebowanie na grupy specjalistów w związku ze zmianami gospodarczymi i technologicznymi. W 2004 roku Polska dołączyła do struktur państw zrzeszonych w Unii Europejskiej. Uczelnie państwowe i niepubliczne zaczęły korzystać z funduszy europejskich, dzięki czemu warunki nauki polskich studentów znacznie się polepszyły. Idealnym przykładem jest tu Uniwersytet Warmińsko-Mazurski i rozbudowa bazy dydaktycznej (Wydział Humanistyczny, Centrum Konferencyjne). Wejście do struktur europejskich, to również system boloński i konkurowanie z uczelniami z zachodniej Europy. Teraz rozpoczęcie edukacji w dowolnym kraju jest o wiele prostsze niż jeszcze dekadę temu. Oczywiście działa to w obie strony, ponieważ mieszkańcy Europy Zachodniej mogą jako alma mater wybrać uczelnię w dowolnym mieście w Polsce. Wciągu najbliższych lat studenci staną się ze względu na niż demograficzny towarem deficytowym, o który szkoły wyższe będą musiały ze sobą rywalizować. Nadchodzący niż nazywany przez niektórych również „tsunami demograficznym” oznacza, że niektóre uczelnie przestaną istnieć.

Setki uczelni i prawie dwa miliony studentów


W Polsce są obecnie 44 uczelnie, które funkcjonują w oparciu o ustawię o szkolnictwie wyższym. Reguluje ona działanie uczelni publicznych, niepublicznych, jak i Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Uniwersytety działają w 19 polskich miastach: 5 uniwersytetów (Kraków, Poznań), 4 uniwersytety (Lublin, Warszawa, Wrocław), 3 uniwersytety (Katowice, Szczecin), 2 uniwersytety (Białystok, Bydgoszcz, Gdańsk, Łódź) oraz po jednym uniwersytecie (Kielce, Olsztyn, Opole, Radom, Rzeszów, Siedlce, Toruń, Zielona Góra). Jeżeli chodzi o uczelnie wyższe, to w ubiegłym roku w Polsce działało ich aż 453. Jeszcze niedawno liczba studentów wynosiła prawie 1,6 miliona osób (z czego prawie 460 tysięcy studiowało na uczelniach prywatnych). Obydwie liczby robią ogromne wrażenie. Niż demograficzny musi jednak się odbić na obydwu. Przed uczelniami wyższymi stoi ogromne wyzwanie, bo studenci to pieniądze, a bez nich nie da się prowadzić działalności dydaktycznej i naukowej. O polską młodzież walczyć będą również uczelnie zagraniczne, które teraz „podbierają” najzdolniejszych młodych naukowców.

100 tysięcy pracowników szkolnictwa wyższego


Na stanowisku nauczyciela akademickiego w roku 2013 pracowało prawie 97 tysięcy osób. Do tego należy dodać również całe zaplecze administracyjno-techniczne zatrudnione w polskim szkolnictwie wyższym. Potencjalne zwolnienia grupowe spowodowałyby spory wzrost bezrobocia w niektórych miastach, gdzie pracownicy administracji, jak i dydaktyczni liczeni są w tysiącach. Żadna uczelnia w naszym kraju nie może spokojnie patrzeć w przyszłość. Nawet najstarsze szkoły wyższe nie będą mogły osiąść na laurach. Czym więc mogą zachęcić potencjalnych studentów uczelnie? Przede wszystkim przygotowaniem oferty kształcenia, która zainteresuje młodzież. Nie chodzi tu oczywiście o robienie z nauki miłej i sympatycznej zabawy, ale jednak program musi być skrojony na miarę oczekiwań młodego człowieka i oczywiście rynku pracy. Poza tym studenta można też stracić. Składając dokumenty na daną uczelnię nie podpisuje się przecież cyrografu. Ze zmianą szkoły nie trzeba w końcu czekać do kolejnego stopnia studiów. Nikt niedługo nie będzie mógł sobie pozwolić na utratę choćby jednego studenta. Na pewno będzie miało to pozytywny skutek w w podnoszeniu kwalifikacji przez kadrę i szukania przez władze uczelni innowacyjnych rozwiązań, które przekonają do studiowania akurat w danym mieście i na danym kierunku.


Praktyka zrobi z ciebie inżyniera


W najbliższym czasie uczelnie będą walczyć również o „dorosłych” studentów. Z myślą o tym fakcie i przygotowaniu się na wspomniane, demograficzne tsunami, Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego pracuje nad zmianami w prawie. Nowelizacja ma stworzyć możliwości uznawania kwalifikacji uzyskanych poza systemem szkolnictwa wyższego — na kursach, szkoleniach, w pracy zawodowej, wolontariacie. Jest to rozwiązanie atrakcyjne dla osób, które chcą się przekwalifikować, zdobyć zupełnie nowe umiejętności, lub chcą ukończyć przerwane w przeszłości studia albo podjąć je po latach aktywności zawodowej. Z tego rozwiązania będą mogły skorzystać osoby z minimum pięcioletnim doświadczeniem zawodowym i zdaną maturą — w przypadku ubiegania się o studia pierwszego stopnia, jednolite studia magisterskie albo tytuł zawodowy licencjata (inżyniera). Osoby z trzyletnim stażem po ukończeniu studiów pierwszego stopnia będą mogły ubiegać się o przyjęcie na studia drugiego stopnia. Jest to idealne rozwiązanie dla specjalistów, którzy nie posiadają popartej dokumentem wiedzy praktycznej. Pomysł ten ma być skierowany do pracujących Polaków, którzy z różnych powodów wybrali pracę zawodową zaraz po ukończeniu szkoły średniej, albo przerwali edukację na wybranym siebie kierunku, ale nie udało im się go skończyć. Na walce o studenta skorzystają przede wszystkim przyszli uczniowie szkół wyższych i na pewno jakość kształcenia. Same zmiany w podejściu do edukacji, choć wymuszone, mogą wyjść uczelniom na dobre.

kraw

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB