Sześciolatki pójdą do szkoły

2015-03-09 11:24:24 (ost. akt: 2015-03-09 12:43:19)
- Dawid nie jest jeszcze gotowy na szkołę - uważa jego mama, Anna Pajka.

- Dawid nie jest jeszcze gotowy na szkołę - uważa jego mama, Anna Pajka.

Autor zdjęcia: Bartosz Cudnoch

W 2015 roku wszystkie sześciolatki pójdą do szkoły. Sejm bowiem odrzucił właśnie wniosek obywatelski, pod którym podpisało się aż 300 tysięcy osób! Były w nim zapisy znoszące obowiązek szkolny dla sześciolatków. To rodzice decydowaliby, kiedy ich dzieci rozpoczną naukę. — To błąd — oceniają dziś sami rodzice. I dodają: — To my najlepiej znamy swoje dzieci i to my powinniśmy o tym decydować.

— Sześciolatki nie mogą iść do sklepu, a ja mogę… — 7-letnia Magda Załęska, dziś uczennica pierwszej klasy szkoły podstawowej, wskazuje różnicę, jaka dzieli ją i przedszkolaki. Razem z mamą Elżbietą odwiedziła w piątek Przedszkole nr 29 na olsztyńskich Jarotach, do którego jeszcze kilka miesięcy temu chodziła. W ubiegłym roku mama nie zdecydowała się puścić jej do szkoły jako 6-latki. I dziś nie żałuje tej decyzji.
— Jestem przekonana, że postąpiłam słusznie, ale ja jeszcze miałam wybór — mówi pani Elżbieta. — Śledziłam losy tego wniosku i uważam, że źle się stało, że posłowie go odrzucili. Można nauczyć sześciolatki liczyć i czytać, ale rozwój emocjonalny musi przyjść sam. A na to potrzeba czasu.
- Postąpiłam słusznie, nie posyłając Magdy rok wcześniej do szkoły - mówi Elżbieta Załęska.
Fot. Bartosz Cudnoch
- Postąpiłam słusznie, nie posyłając Magdy rok wcześniej do szkoły - mówi Elżbieta Załęska.


Dawid jest jeszcze za mały


W ubiegłym roku — przypomnijmy — rodzice sześciolatków mogli wybrać, czy chcą posłać swoje dzieci do szkoły czy pozostawić jeszcze na rok w przedszkolu. I bardzo wielu wybrało tę drugą opcję.
— W przypadku mojej grupy zdecydowali się na to wszyscy rodzice — mówi przedszkolanka Dorota Limontas, która w Przedszkolu nr 29 opiekuje się właśnie grupą sześciolatków. — Dziś „moje” dzieci są gotowe, jeśli chodzi o wiedzę i umiejętności, ale wciąż jeszcze maja problem, żeby usiedzieć spokojnie 20 minut. A co dopiero mówić o 45 minutach w ławce…!
Podopieczni Doroty Limontas są jednak na wygranej pozycji. Miały na przygotowanie się do pójścia do szkoły rok więcej niż pięciolatki z sali obok, którymi zajmuje się Małgorzata Krawczyk. — Szkoda, że ten wniosek przepadł i że będziemy musieli się rozstać — mówi. I spogląda na grupkę rozbrykanych pięciolatków czekających na rodziców. — Jeszcze ten jeden rok na pewno by im się przydał, ale będą musiały sobie jakoś poradzić. Nie mają wyjścia.
- Dzieci z trudem wytrzymują w spokoju 20 minut, to jak wytrzymają 45 minut lekcji? - pyta przedszkolanka Dorota Limontas.
Fot. Bartosz Cudnoch
- Dzieci z trudem wytrzymują w spokoju 20 minut, to jak wytrzymają 45 minut lekcji? - pyta przedszkolanka Dorota Limontas.
Rodzice dzisiejszych pięciolatków nie będą już mieli wyboru. Dlatego martwią się się o los swoich pociech. — Dawid jeszcze nie jest gotowy na szkołę — uważa Anna Pajka, mama jednego z chłopców z grupy Małgorzaty Krawczyk. — Jest po prostu za mały… Wielka szkoda, że ten wniosek przepadł. Uważam, że my sami najlepiej znamy swoje dzieci i to my powinniśmy decydować o tym, kiedy mają rozpocząć naukę.
Tę opinię podziela Iwona Kamińska, która przyszła do przedszkola odebrać córkę. — Mam 5-letnią córkę i 7-letniego syna, który poszedł starym trybem — mówi. — Widzę, jaka ogromna jest między nimi różnica, jeśli chodzi o dojrzałość. Gdybym mogła, zostawiłabym ją jeszcze na rok w przedszkolu


Wyzwanie dla nauczycieli


Czy ten rok różnicy to naprawdę tak wiele? — W tym wieku różnica jednego roku to naprawdę bardzo dużo. Potwierdzają to nasze badania dojrzałości szkolnej po pierwszej klasie — odpowiada Magdalena Ołubowicz z Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej nr 3 w Olsztynie. — Zdania o tym, czy sześciolatki gotowe są na szkołę są podzielone także w naszym środowisku. Wiele zależy od indywidualnych predyspozycji samych dzieci. Niektóre w wieku 6 lat są bardzo dobrze rozwinięte we wszystkich sferach: i emocjonalnej, i społecznej, i poznawczej. Ale spora grupa dzieci emocjonalnie nie jest gotowa do podjęcia nauki. Największym problemem jest to, że sześcio- i siedmiolatki trafiają do jednej klasy, a to spore wyzwanie dla nauczycieli.
Tę opinię potwierdza Małgorzata Sternicka, która od pół roku uczy klasę mieszaną w Szkole Podstawowej nr 15 przy ul. Kętrzyńskiego w Olsztynie. — Połowa mojej klasy to sześcio-, a połowa siedmiolatki — mówi. — Widzę, jakie są między nimi dysproporcje, także typowo manualne. Dla nas, nauczycieli, jest to pewne utrudnienie, bo musimy równocześnie pracować z dziećmi na różnym etapie rozwoju. Zajęcia trzeba mocno różnicować, dopasowywać do różnego rozwoju dzieci. Ale przede wszystkim to wyzwanie dla rodziców, bo bardzo często muszą nadrabiać z dziećmi te różnice.

Łukasz Wieliczko

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (4) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Zacznij od: najciekawszych najstarszych najnowszych

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB

  1. Nauczycielka #1685803 | 83.24.*.* 10 mar 2015 08:04

    To paranoja, co zrobił sejm i rząd. Zdarza się, że nawet siedmioletnie dzieci nie mają jeszcze dojrzałości szkolnej. Sześciolatki, szczególnie urodzone w drugiej połowie roku, na pewno jej nie mają. Ale Państwo wie lepiej !!! Współczuję dzieciom, rodzicom i nauczycielom edukacji wczesnoszkolnej.

    Ocena komentarza: warty uwagi (1) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  2. ZDZISŁAW DYRMA ZASADNICZO #1685355 | 81.190.*.* 9 mar 2015 16:45

    MOŻE OD RAZU DO PRACY

    Ocena komentarza: warty uwagi (4) ! - + odpowiedz na ten komentarz

  3. G. #1685228 | 213.73.*.* 9 mar 2015 14:21

    Ta reforma to pomyłka. Tak samo wielkim błędem szkół jest łączenie w klasach dzieci w wieku 6 i 7 lat. Już w zeszłym roku nie miałem wyboru i dziecko poszło do 1 klasy. Dziś w dzienniczku brak już miejsca na uwagi. Nauczycielka też wygląda na to, że nie wie jak zajmować się grupą rozbrykanych 6 latków. Uwagi i ich kaliber raczej potwierdza sytuację. (A to nie chce śpiewać i nie śpiewa, w domu okazuje się że nie śpiewał bo nie zna piosenki, nie słyszał jej też wcześniej). Albo turlał się w klasie kiedy trzeba było stać.. Co z tego że dziecko czyta i liczy jak karkołomna ilość uwag nauczyciela i jego bezradność razi.. Na ile dla dziecka taki start jest dobry ? I czy na pewno będzie miło wspominac początek edukacji?

    Ocena komentarza: warty uwagi (8) ! - + odpowiedz na ten komentarz