Na kole po Warmii i Mazurach

2014-10-02 09:59:35 (ost. akt: 2014-10-02 10:13:21)



Co można było usłyszeć i zobaczyć w naszym regionie pod koniec XIX wieku spędzając czas na rowerze? Obok wielkiej i mniejszej polityki jak zwykle piękne krajobrazy. Prezentujemy wspomnienia sprzed stu lat, których autorem jest kolarz amator, niejaki Dzierżek i zapraszamy w podróż...

Na kole po Warmii i Mazurach

Fot. Fotolia

"Pewnego więc czerwcowego poranku, dobrawszy sobie za towarzysza młodego p. S. B., po załatwieniu formalności granicznych w Mławie, znaleźliśmy się na ziemi ongiś krzyżackiej, a dzisiaj prowincją Wschodnio-Pruską zwanej". 



"Mieliśmy zamiar rozpocząć naszą wycieczkę na kole od Ełku (niem. Lyck), jechaliśmy przeto koleją. Ciągłe przesiadywanie się wraz z oczekiwaniem na węzłowych stacjach sprawiło, że nieoczekiwanym sposobem dojechaliśmy tego dnia do Olsztyna i tu, korzystając ze sposobności poznania tej polskiej części Warmii, postanowiliśmy zanocować. (...) W Olsztynie wychodzi „Gazeta Olsztyńska”, której czytelnikom, zwłaszcza z dala się znajdującym, miasto zapewne wydaje się przynajmniej na pół Polskim, jednakże tak niestety nie jest. (…) Wojna pomiędzy żywiołem polskim i niemieckim wre tu na każdym kroku, a ze strony Niemców bodaj że z większą niż z naszej zajadłością".



"Po szosie mazurskiej jedzie się, jak po torze na Dynasach. Przyjemnie falisty grunt, zmuszając do niejakiej pracy przy pięciu się pod górę, daje nam znów wiele przyjemności przy zjeżdżaniu po łagodnie, a za to na przestrzeni kilku kilometrów opuszczającej się drodze. Nie ma jednostajności, bo nie ma płaszczyzny, każda nowa, wznosząca się przed nami góra, nęci ku sobie, bo obiecuje na szczycie sute zadośćuczynienie w postaci jakiegoś pięknego z pewnością okraszonego jeziorem widoku".



"Karczma mazurska — to istotny nasz Marcelin, piękny ogrodem, pełnym kwiecia otoczona i zaopatrzona we wszystko, co podróżnemu jest potrzebne. Posiłek skromnie, lecz schludnie podany; nie zbywa nawet na takich drobnych wygodach, jak woda z lodem. Przytem ceny wcale nie wygórowane. Wpływ to niezaprzeczalny cywilizacji niemieckiej, którą lud tutejszy przyjmuje od swoich zwierzchników, jak przyjął religię". 



"Olecko i nasz Augustów, to bliźniacze grody, założone jednocześnie przez 2-ch potężnych sąsiadów: Albrechta i Zygmunta Augusta, na pamiątkę ich zjazdu, odbytego w Olecku w 1560 roku. Miasto Liczy obecnie około 6000 mieszkańców i skupia w sobie sprawy powiatu Margrabowskiego, odznaczającego się górzystym i malowniczym położeniem. (...) Wszystkie prawie jeziora należą do rządu i wydzierżawione są przeważnie Żydom z Królestwa; złowione ryby w znacznych partiach idą do Królestwa".



"Ale bo może nie wiecie, że szosy tutejsze, nawet budową różnią się od naszych. Dzielą się na dwie części: zimową — kamienną i letnią — żwirowaną. Letnia zazwyczaj biegnie węższym pasem z boku i jest tak miękką i przyjemną dla koni, jak nasze polne drogi (gdy są w dobrym stanie). (...) Taki porządek rzeczy zaoszczędza koniom nóg i zapobiega zbytecznemu zużywaniu pięknej szosy zimowej. Idzie też ona równością o lepsze ze stołem. Czyż nie jest to proste, a jednak mądre i wysoce praktyczne?...".



"Taką to piękną jadąc drogą, weseli i orzeźwieni, witamy każdego przechodnia przyjętym tutaj powszechnie — dobry dzień waszeci. Odpowiadaja prawie bez wyjątku — dziękuję waści, a często z dodatkiem — a niech się tam waści dobrze jedzie. (...) Otóż lud cieszy się wszędzie z naszej mowy, nieraz zagaduje, słowem sympatię na każdym kroku okazuje. Nie możemy tegoż samego powiedzieć o spotkanych dzieciach. Te młode latorośle mazurskiego rodu nauczono w szkole (a wszystkie chodzą do szkoły) wymawiać na powitanie niemieckie — Guten Tag". 



"Oko mojego towarzysza dostrzega nową, lecz smutną niespodzianę, bo zaczyna się pożar w miasteczku. Pożar to mało znaczny i zapewne, z murowanych budynków składającemu się miastu nieszkodliwy. Pomimo to, dojeżdżając, spotykamy tkliwe Niemki, wybiegające ze swych domostw z załamanymi rękami, wykrzykujące — Oh, mein Gott! Mein Gott!. Więcej niż te wykrzykniki zastanawiają nas jedna za drugą mijające nas beczki na saniach, ciagnione parą koni, a sunące po wodę do pobliskiego jeziorka". 



"W lecie, po zwykłej drodze sanie! Toż to absurd? Po bliższym jednak zastanowieniu się, znów przyznajemy rację takiemu zaprzęgowi. Na takich saniach beczka stoi jednym dnem, podczas gdy drugie, zupełnie otwarte, daje możliwość szybkiego jej napełnienia. Sanie zapobiegają wychlupywaniu wody podczas biegu i taniej kosztują, a para koni podczas pożaru zawsze takie sanie z jedną beczką łatwo uciągnie. Urządzenie to spotykaliśmy powszechnie po małych miasteczkach". 



"Niezmierzone obszary tych lasów, dobrze przez rząd zagospodarowanych, dostarczają ciągle masy budulcu i drzewa opałowego, które przepływając cały szereg mazurskich jezior, żegnają swe puszcze macierzyste, by iść w służbę niemiecką. Owoce sztuki inżynierskiej, kanały i śluzy, rozrzucone tu i ówdzie, łączą te malownicze wody".



"...dowiedziałem się, że na Mazurach nie ma prawie zupełnie większych majątków; wszystkie grunty należą do kolonistów mających od dziesięciu do stu morgów ziemi, a nieraz i więcej. Mają się też dobrze i widać tę zamożność na każdym kroku. Żyjąc w dobrobycie i pod cywilizatorską ręką swojej zwierzchności, pamiętają o zewnętrznym porządku tak w swoich własnych chatach, jak i na publicznych drogach".



"Spotykaliśmy też często tablice, najczystszą polszczyzną napisane, przybite do drzew przy drodze, z tymi wyrazami: "człowiek dobry nie uszkodzi żadnego drzewa". Rząd niemiecki zrobił już tu ustępstwo i napisał po polsku, tak go mocno obchodzi utrzymanie zadrzewienia w dobrym stanie na drogach w całym kraju".



"Obfitość kolei żelaznych i wyborne hotele, w każdym małym nawet miasteczku się znajdujące, zapewniają wszystkie wygody, jakie sobie pod słowem "zagranica" wyobrażamy. 
— A panowie koledzy-kolarze? Czyż was nie skuszą te czary, piękności... i szosy, w jakie mazurska obfituje ziemica?".


Źródło: Wycieczka kolarza na Mazury Pruskie, Warszawa 1898.


Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB