Studiuję więc jestem

2014-10-01 15:05:51 (ost. akt: 2014-10-01 15:06:50)

Studia to wyjątkowy okres w życiu. To tu zdobywamy wiedzę, poznajemy ciekawych ludzi, a kiedy przychodzi na to czas ― dobrze się bawimy.

Studiuję więc jestem

Fot. Fotolia

Zdaje się, że na ten temat nie robiono żadnych badań, ale gdyby można było cofnąć czas, zapewne większość z nas chciałaby powrócić do czasów studenckich. I nie trzeba odpowiadać dlaczego. To rozumie się samo przez się. Studia to okres wyjątkowy i już. Nie zmienią tego nawet głębsze refleksje na temat "pracy po studiach". Zresztą, mimo sporego bezrobocia w naszym kraju, absolwent studiów prędzej czy później znajdzie pracę. No, może nie zawsze po linii wykształcenia...
Już w październiku ośrodki akademickie całego kraju zostaną opanowane przez młodych ludzi żądnych wiedzy i nie tylko. I tak już od wieków. Zmieniają się czasy, mody i upodobania, a studenckie życie pozostaje...
Szukanie akademika czy stancji, zupki chińskie nie tylko jako przekąska, kolejki za ksero i niekończące się sesje. To tylko namiastka dzisiejszego studiowania.

Kto nie mieszkał w akademiku...


Okazuje się, że niemal połowa dzisiejszych studentów bierze udział w wydarzeniach kulturalnych przynajmniej raz w miesiącu, a kilkanaście procent z nich nawet kilka razy w miesiącu. Oczywiście, chodzą również do pubów oraz klubów, aby się zabawić. Poza sesją nawet kilka razy w tygodniu.
Dziś internet to dla studentów normalność. Korzystają oni z niego częściej niż inne grupy społeczne. Niezmiernie popularne wśród nich są również portale społecznościowe.
Wśród studentów mówi się, że kto nie mieszkał w akademiku, ten nie wie, co znaczy studiowanie... Jest niedrogi i mieszka się wśród "swoich". Ma to jednak swoje plusy i minusy. Ważne, aby dobrać podobnego sobie współlokatora. Nie każdemu odpowiada również nadmierny hałas, wspólne kuchnie, czy łazienki. Plusem jest jednak to, że w akademiku można poznać starszych kolegów, którzy podpowiedzą, jak podchodzić do danych zajęć i co mieć szczególnie na uwadze.
A jak wyglądało życie stydenckie przed wiekami?

Składali przysięgę na ręce rektora


Już u początku powstania uniwersytetów, czyli w XII-XIII wieku każdy nowy student musiał przejść obrzęd inicjacji zwany u nas potocznie otrzęsinami, który polegał na delikatnie mówiąc - dokuczaniu żółtodziobowi. Samo wstąpienie w mury uczelni odbywało się poprzez złożenie przysięgi na ręce rektora, student wybierał również swojego mistrza. Co ciekawe, wówczas studenci tworzyli tzw. związki narodowe na wzór cechów rzemieślniczych. Zrzeszały one żaków pochodzących z jednego kraju lub prowincji. Dana nacja utrzymywała się ze składek członków. Dochody stanowiły również datki absolwentów.
W średniowieczu problemem było chociażby zakwaterowanie. U początku powstania uniwersytetów nie było studenckich kolegiów, więc żacy musieli szukać stancji na własną rękę. Często wynajmowali oni lokum do spółki. Jak się zachowywali? Okazuje się, że dokumentach źródłowych nie brakuje skarg mieszczan, którzy nie mogli znieść ich głośnej zabawy w porze nocnej…

Najpopularniejszy był wydział sztuk


W czasach średniowiecza struktura uniwersytetu była dwupoziomowa i czterofakultetowa. Na poziomie niższym – atrium, odbywało się kształcenie przygotowawcze w zakresie siedmiu sztuk wyzwolonych oraz filozofii. Na poziomie wyższym nauczano z kolei prawa kościelnego i świeckiego oraz medycyny i teologii. Najpopularniejszym wydziałem był wydział sztuk, a językiem, którym się posługiwano była łacina. Organizowano głównie wykłady, a egzaminy przeprowadzano ustnie. Po pięciu latach studiowania zdobywało się stopień bakałarza, a po kolejnych trzech – magistra.
woj

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB