Zbyt ciasne lakierki i rolls-royce z kalafiorem

2014-05-26 14:13:31 (ost. akt: 2014-05-26 14:20:35)

Czy geniusz jest człowiekiem ulepionym z innej gliny? Salvador Dali, który przez wielu był uważany za największego egocentryka wśród artystów XX wieku sądził, że tak.

Zbyt ciasne lakierki i rolls-royce z kalafiorem

Fot. Wikipedia



Salvador Dali swoje życie opisywał w dzienniku, który miał udowodnić, że jego sen, trawienie, ekstazy, paznokcie, przeziębienia, a nawet krew różnią go od reszty ludzkości. Pisał: Od czasów rewolucji francuskiej rozpowszechnia się błędna, bzdurna i podzielana przez wszystkich opinia, że geniusze — pomijając ich dorobek twórczy — są istotami ludzkimi pod każdym względem przypominającymi — w większym lub mniejszym stopniu — zwykłych śmiertelników. Jest to opinia fałszywa. Jeżeli zaś jest fałszywa w odniesieniu do mnie, geniusza o najbogatszym w dzisiejszych czasach życiu duchowym, najprawdziwszego geniusza współczesności, jest ona tym bardziej fałszywa w odniesieniu do geniuszy, którzy ucieleśniali szczytowe osiągnięcia Renesansu, jak na przykład Rafael — geniusz otoczony niemal aureolą boskości. 



1 V 1952



„Aby napisać, co następuje, używam po raz pierwszy lakierków, w których nigdy nie mogłem zbyt długo chodzić, ponieważ są okropnie ciasne. Wkładam je zazwyczaj tuż przed rozpoczęciem prelekcji. Bolesny ucisk, jaki wywierają na stopy, potęguje do granic możliwości moje zdolności oratorskie. Ten wyszukany, a przenikliwy ból sprawia, że śpiewam jak słowik, albo któryś z pieśniarzy neapolitańskich, co również noszą przyciasne trzewiki. Nieokiełznana fizyczna żądza tudzież straszliwe tortury, jakie zadają mi lakierki, zmuszają mnie do tego, bym w skondensowanej formie ujawniał swoje boskie prawdy, głosząc je wszem i wobec, nękany ogromem cierpienia swych udręczonych stóp”.

29 VI 1952



„Dzięki Bogu! — obecnie śpię i maluję lepiej i z większym zadowoleniem niż zazwyczaj. Muszę jednak pamiętać, by nie doprowadzić do powstawania pęknięć, które zdają się tworzyć w kącikach ust, co jest nieuchronną fizyczną konsekwencją nagromadzonej tam śliny, a to na skutek rozkoszy, jakiej doznaje dzięki dwu czynnościom, w której bogowie znajdują odprężenie: spaniu i malowaniu. Tak… Kiedy śpię i maluję, cieknie mi ślina rozkoszy. Oczywiście szybkim lub leniwym ruchem dłoni mógłbym ją wytrzeć podczas któregoś z mych niebiańskich przebudzeń lub którejś z moich niemniej boskich przerw w pracy, ale fizjologicznie i intelektualne przyjemności pochłaniają mnie do tego stopnia, że nie robię tego!”.



1 VIII 1952 



„Dziś wieczór po raz pierwszy od co najmniej roku spoglądam na gwiaździste niebo. Moim zdaniem jest ono małe. Czy to ja rosnę, czy wszechświat się kurczy? A może jedno i drugie? Jak wiele się zmieniło w porównaniu z latami młodzieńczymi, kiedy kontemplacje przestrzeni gwiezdnych wprawiały mnie w kompleksy. Moja romantyczna wiara w niepojęty bezmiar wszechświata była wówczas dla mnie czymś przytłaczającym. Dręczyła mnie melancholia, ponieważ nie potrafiłem określić swych stanów emocjonalnych. Obecnie rzecz ma się całkiem inaczej: moje emocje są tak bardzo zrozumiałe, że mógłbym wykonać z nich odlew. I właśnie teraz postanawiam zamówić gipsowy odlew obrazujący z maksymalną dokładnością emocje, jakich przysparza mi kontemplacja sklepienia niebieskiego”. 



18 XII 1955



„Wczoraj wieczorem w Świątyni Wiedzy, w obecności zafascynowanego tłumu — apoteoza Dalego. Jak tylko przyjechałem Rolls-royce’em załadowanym kalafiorami, powitały mnie tysiące fleszów. Następnie zabrałem głos w wielkim amfiteatrze Sorbony. Rozgorączkowane audytorium spodziewało się przełomowych słów. I doczekało się ich. Właśnie w Paryżu postanowiłem wygłosić najbardziej szalony wykład w swoim życiu, ponieważ Francja jest najinteligentniejszym krajem świata, najbardziej racjonalnym krajem świata. Natomiast ja, Salvador Dali przybywam z Hiszpanii, która jest krajem najbardziej irracjonalnym i najbardziej mitycznym na
świecie…”.

11 V 1956


"Co roku, z niezmienną regularnością, młodzi ludzie pragną się ze mną spotkać, aby zadać mi pytanie, co należy robić, by osiągnąć sukces. Młodzieńcowi, który pojawił się dziś rano, powiedziałem: — Aby cieszyć się niezmiennie coraz to większym szacunkiem w towarzystwie, dobrze jest jeśli ma pan ku temu odpowiednie predyspozycje — już w młodym wieku poczęstować towarzystwo, które pan lubi, solidnym kopniakiem w prawą nogę. Następnie niech pan będzie snobem. Podobnie jak ja. Snobizmu nauczyłem się w dzieciństwie. Już wtedy żywiłem podziw dla wyższych sfer…".



8 IX 1956



„Przyjaciele telefonują do mnie, że złoży nam wizytę król Włoch, Humbert. Zamawiam zespół muzyków, by przybył grać sardany na jego cześć. Król będzie pierwszą osobą kroczącą drogą, którą każę wybielić. Wzdłuż drogi ciągną się krzewy granatu. W trakcie sjesty, przed zaśnięciem, myślę o przyjeździe króla, który na koniuszki mych wąsów nadzieje przez małe otworki dwa kwiaty jaśminu. Śnię niezapomniany sen. Łabędź nafaszerowany jest eksplodującymi owocami granatu, które go rozrywają na strzępy. Dostrzegam najdrobniejsze uszkodzenia wnętrzności jak na filmie stroboskopowym. Każde pióro unosi się do góry niczym miniaturowe latające skrzypce. Budząc się, dziękuję na klęczkach Matce Boskiej za ten sen. Dziś był to sen ekscytujący; w przyszłości będzie to niechybnie „sen złotem kapiący”.




9 V 1957



"Hiszpania zawsze poczytała sobie za honor ofiarować światu najwznioślejsze i najradykalniejsze przeciwieństwa. Ucieleśnieniem ich były w XX wieku dwie osoby: Pablo Picasso i wasz pokorny sługa. Dwie najważniejsze rzeczy, jakie mogą spotkać malarza współczesnego, to: 

1. Być Hiszpanem

2. Nazywać się Gala Salvador Dali 


Te dwie rzeczy spotkały właśnie mnie. Jak sugeruje moje imię, Salvador, przeznaczeniem moim jest ni mniej, ni więcej, jak zbawienie malarstwa nowoczesnego, by uchronić je od gnuśności i chaosu. Nazywam się Dali, co w języku katalońskim oznacza „pragnienie” i mama Galę. Picasso oczywiście też jest Hiszpanem, ale on ma jedynie biologiczny ślad Gali na końcu ucha i nazywa się tylko Pablo, jak Pablo Casals, jak papieże, to znaczy, że nazywa się jak inni ludzie”. 



6 XI 1962 



„Rozlewam kawę na koszulę. Pierwszą reakcją tych, którzy w odróżnieniu ode mnie nie są geniuszami, to znaczy innych ludzi, byłoby wytarcie się. Ja jednak zachowuję się całkiem inaczej. Już od dzieciństwa miałem zwyczaj czyhać na odpowiedni moment, kiedy gosposie i rodzice nie zdołają zauważyć, jak zgrabnie i ukradkiem wylewam za koszulę nagłe ciało najbardziej lepkie resztki cukru po kawie z mlekiem. Oprócz niewysłowionej rozkoszy, jaką sprawiał mi ów sączący się aż do pępka płyn, jego powolne schnięcie, tudzież lepiąca się do skóry tkanina, były dla mnie bodźcem do uporczywych a regularnych obserwacji. Dzięki powolnym, harmonijnym ruchom, bądź też następującym po długich, słodkich oczekiwaniach gwałtownym drgnięciom, koszula przylepiała się do ciała coraz bardziej, co rodziło filozoficzne myśli i emocje, które nie opuszczały mnie przez cały dzień”.

Źródło: Salvador Dali, Dziennik geniusza, Gdańsk 2002.



Salvador Dali



Urodził się 11 maja 1904 roku w niewielkim mieście Figueres w Katalonii, w północnej Hiszpanii, w rodzinie notariusza. W 1921 roku rozpoczął studia w Królewskiej Akademii Sztuki w Madrycie, z której dwa razy został wydalony i nigdy nie doszedł do egzaminów końcowych. Uważał, iż jest bardziej wykwalifikowany, niż osoby, które miałyby go egzaminować. W 1928 roku przeprowadził się do Paryża. W tym samym roku powstał jego pierwszy obraz uznawany za surrealistyczny. Poznanie Gali, czyli Rosjanki Heleny Diakonovej miało wielki wpływ na życie oraz twórczość artysty. Stała się jego towarzyszką, muzą, modelką. Zajmowała się również jego finansami. Niektórzy twierdzą, że ocaliła go przed szaleństwem. W 1974 roku Dali otworzył zaprojektowane przez siebie muzeum — Teatro Museo Dali w rodzinnym mieście Figueres. Zmarł 23 stycznia 1989 roku. 



Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB