Recepty doktora Kopernika

2014-04-22 13:01:24 (ost. akt: 2014-04-22 13:00:23)
Recepty doktora Kopernika

Fot. Beata Szymańska

Świat medycyny sprzed pięciu wieków jest równie pasjonujący jak odkrywanie kosmosu.

Liście pokrzywy warzone w oleju leczą pogryzienia wściekłego psa, a mięta zmieszana z miodem i solą pomaga na sparaliżowane i połamane członki. Użyte nasiona szczawiu wypędzają glisty i są dobre na zatrucia, szczególnie od ukąszeń jadowitych zwierząt...

Miał być lekarz i już


Był czas, kiedy biskupstwo warmińskie nie miało lekarza. Mikołaj Kopernik postanowił zmienić ten stan rzeczy i zobowiązał się podjąć studia medyczne. Kapituła warmińska zaakceptowała jego decyzję z prostego względu. Chciała mieć w swoim gronie lekarza i już, mimo, że było to sprzeczne z prawem kanonicznym, które w XV i XVI wieku nie tolerowało wykonywania praktyki lekarskiej przez sługi Kościoła. „Regularnemu klerowi surowo zabroniono studiowania medycyny na uniwersytetach, a tych lekarzy i chirurgów, których praktyka lekarska związana była z cięciem i wypalaniem ciała ludzkiego, tj. zabiegami chirurgicznymi, uznawano nawet – z powodu braku łagodności serca – kanonicznie niezdolnymi do przyjęcia święceń kapłańskich”. W owym jednak czasie wielu znakomitych astronomów, dla zapewnienia sobie środków do życia, zajmowało się praktyką lekarską. Dobrym przykładem jest tutaj słynny Paweł Toscanelli z Florencji, czy Reiner Gemma z Leuven. Tak więc latem 1501 roku Mikołaj Kopernik po raz kolejny znalazł się we Włoszech i podjął studia medyczne na uniwersytecie w Padwie, uważanym wówczas, za najlepszą, europejską uczelnię kształcącą lekarzy. Badania anatomiczne ludzkiego ciała stały tu na najwyższym poziomie. To tutaj wykładał światowej sławy Marcus Antonius de la Torre, któremu rysunki anatomiczne przygotowywał sam Leonardo da Vinci. Kopernik studia w Padwie uwieńczył prawdopodobnie licencjatem, co i tak dawało mu możliwość podjęcia praktyki lekarskiej.

Miał spieszyć z pomocą ubogim chłopom


Jesienią 1503 roku powrócił na Warmię, gdzie miał spędzić resztę swojego życia. Został lekarzem swojego wuja i protektora, biskupa Łukasza Watzenrodego. W latach 1504-1512 razem z nim odbył liczne służąc mu pomocą w każdej chwili. Dbał również o zdrowie kolejnych biskupów: Fabiana Luzjańskiego, Maurycego Ferbera oraz Jana Dantyszka. Z wymienionych to Maurycy Ferber był człowiekiem wyjątkowo słabego zdrowia. Dla przykładu, w noc wigilijną 1531 roku zaniemógł na tzw. wzdęcie wiatrowe. O udzielonej mu pomocy pisał wówczas w liście do Jana Benedykta Solfy, lekarza króla polskiego Zygmunta I. „Sprowadziłem wtedy zaraz doktora Mikołaja Kopernika oraz nadto doktora Willego, przebywającego wówczas w Kętrzynie. Obaj leczyli chorobę za pomocą lewatyw i to tak skutecznie, że znajduję się już w okresie rekonwalescencji”. Gdy na wiosnę 1536 roku biskup Maurycy wracał ze swego dworu w Smolajnach poraziła go apopleksja. Biskup stracił początkowo mowę, a następnie wystąpił u niego krwotok z cewki moczowej. Mikołaj Kopernik udzielił mu niezbędnej pomocy zalecając, obok przyjmowania przepisanych leków, bezwzględny spokój i wypoczynek. Wielki astronom również jako lekarz cieszył się uznaniem nie tylko na Warmii, ale również w Prusach Książęcych. Leczył między innymi Jerzego von Kunheima, któremu książę Albrecht Hohenzollern z racji pełnionych funkcji powierzał sprawy najwyższej wagi państwowej. Kopernik nie zajmował się więc tylko leczeniem duchowieństwa. W okresie, kiedy był administratorem dóbr kapituły w Olsztynie, w latach 1516-1521 starano się wykorzystywać jego doświadczenie do zwalczania zarazy wśród ludu. Wedle ustnej tradycji miał spieszyć z bezpłatną pomocą lekarską ubogim chłopom. Podobno osobiście przygotowywał im różne mieszanki ziołowe.

Wydaliny ludzkie w medycynie? Nonsens!


W swojej pracy lekarskiej często sięgał do podręcznika sławnego wówczas lekarza Valesciusa z Tarentu, nadwornego lekarza króla francuskiego Karola VI. Na karcie tytułowej owego podręcznika własnoręcznie zapisał lek na dyzenterię: „Kwiaty goździkowca średnio pokrojone, zalać winem czerwonym, podgrzać i pić wieczorem jedną miarkę i rano też”. Jakich recept można się jeszcze doszukać w podręczniku? Na przykład na maść depilacyjną: „Jagody migdałowca 1 unc., pigmentu złota pół unc., żywego, tzn. palonego wapna 3 unc.”. I kolejny przepis na maść, kiedy jakiś członek jest schorowany: „Borówki czernicy, miodunki, kozieradki po 2 unc., mąki, korzenia malw i z ugotowanym kwiatem rumianku powstanie okład; na wzmocnienie dodać ziemi okrzemkowej 1 unc., i glinki armeńskiej 1 i pół unc.”. Tak więc Mikołaj Kopernik stosował w medycynie tradycyjne leki, jednak w żadnej z nich nie ma ani jednego składnika z koproterapii, powszechnie stosowanej nie tylko w średniowieczu, ale nawet w XVII wieku. A to dlatego, że wielki astronom uważał za nonsens używanie w lecznictwie wydalin ludzkich, jak i zwierzęcych. W sporządzaniu recept kierował się dewizą, którą nakreślił w 1526 roku: „Najlepiej sporządzać jak najkrótsze”.
woj

Źródło: Zdzisław Mameła, Kopernik jako lekarz kapituły warmińskiej i medycyna jego czasów.

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB