Podręcznikowy ból głowy

2013-05-28 11:13:02 (ost. akt: 2013-05-28 11:15:25)

Do 15 czerwca dyrektorzy szkół mają obowiązek ogłosić listę podręczników obowiązujących w nowym roku szkolnym 2012/13. Czy uczniowie będą mogli korzystać z używanych podręczników? Czy zakup podręczników powinien być obowiązkiem państwa? Staramy się odpowiedzieć na te i podobne pytania...

Podręcznikowy ból głowy

Autor zdjęcia: Grzegorz Czykwin

Etapy, w których powstaje podręcznik jest procesem złożonym, na który składa się praca wielu specjalistów: autorów tekstów, zdjęć i ilustracji, redaktorów, korektorów, a na koniec recenzentów Ministerstwa Edukacji Narodowej. Później przychodzi czas na testy, ewentualne modyfikacje, aby do nauczycieli, jak i uczniów trafił produkt kompletny, odpowiadający zarówno wymogom programowym, jak i egzaminacyjnym. Z uwagi na postęp cywilizacyjny treści zawarte w podręczniku powinny być aktualne. Opracowanie dobrego podręcznika zajmuje nawet trzy lata.

Czy uczniowie mogą korzystać z podręczników używanych?
Mogą. Problemem w ostatnich latach były jednak zmiany w podstawie programowej, niezależne od wydawnictw. Na szczęście, w roku szkolnym 2012/13 konieczność wymiany podręczników będzie dotyczyła tylko uczniów klasy V szkoły podstawowej oraz uczniów klas II szkół ponadgimnazjalnych. Wydawcy oceniają, że podręczniki używane stanowią około 60 proc. rynku. Śląskie kuratorium oświaty zapytało w tym roku ponad 100 tys. uczniów o to, czy rozważają zakup używanych podręczników? Aż 82% z nich potwierdziło, że ma taki zamiar.

Dlaczego na rynku jest tak wiele podręczników?
Wynika to z faktu, że podręczniki są przygotowywane oddzielnie do każdego poziomu nauczania. Kilkaset pozycji na liście podręczników dopuszczonych do użytku przez Ministerstwo Edukacji Narodowej przestaje szokować, jeśli weźmiemy pod uwagę, że na każdym etapie nauczania jest kilkadziesiąt przedmiotów. Serie podręcznikowe są podzielone na klasy, a te na części. Każda część serii podręcznikowej jest oznaczona w MEN jako oddzielny podręcznik. I tak np. do fizyki w gimnazjum dopuszczonych jest 10 tytułów, a do jęz. polskiego, również w gimnazjum 18 tytułów. Okazuje się zatem, że do wyboru nauczyciela w każdej klasie, na każdym poziomie edukacyjnym pozostaje tylko kilka podręczników, co pozwala dostosować metody, formy i środki nauczania do indywidualnej potrzeby ucznia.

Czy zakup podręczników powinien być obowiązkiem państwa?
Państwo nie finansuje zakupu podręczników, ale oferuje różne formy wsparcia rodziców przy zakupie podręczników. Sfinansowanie przez państwo zakupu nowych podręczników oraz innych narzędzi edukacyjnych wymagałoby nakładów rzędu kilku miliardów złotych. Rodzice uczniów mogą jednak skorzystać np. z programu „Wyprawka szkolna” i w ten sposób uzyskać dofinansowanie na zakup podręczników.

Czy cena podręczników jest sztucznie zawyżana?
Wydrukowanie podręcznika wymaga dużo większych nakładów niż np. książki beletrystycznej, która ma czarno-biały druk i nie zawiera ilustracji. Jeżeli natomiast chodzi o podręczniki, wszystkie cytaty, fotografie, ilustracje oraz teksty w nich zawarte chronione są prawem autorskim i wymagają opłat autorskich. Ze względu na bogaty materiał ilustracyjny, podręczniki muszą być drukowane na wysokiej jakości papierze. Aż 45 procent ceny podręcznika to koszt praw autorskich, licencji oraz przygotowania do druku. Podręcznik nie jest zwykłą książką. Jest profesjonalnym narzędziem edukacyjnym, przygotowanym przez wielu specjalistów, na który składa się również całe spektrum dodatkowych materiałów pomocniczych takich jak: karty obrazkowe, plakaty, płyty CD, DVD oraz gry komputerowe.

Czy połowa ceny podręcznika to koszt jego promocji?
Już w 2006 roku niezależny Instytut Badań nad Gospodarką Rynkową w raporcie „Rynek podręczników w Polsce — skutki administracyjnego regulowania cen” opisał składowe ceny podręcznika. Szacunki te w większości do dziś pozostają aktualne. Prace redakcyjne, zakup licencji i praw autorskich stanowią 25% ceny. Kolejne 20% to koszt papieru, druku i oprawy i transportu, 35% ceny podręcznika to marża dystrybutorów. Po 5% wynosi podatek VAT oraz materiały i wsparcie dydaktyczne. Zysk wydawnictwa stanowi ok. 10% ceny.

Wojciech Kosiewicz

Źródło: Gazeta Olsztyńska

Komentarze (0) pokaż wszystkie komentarze w serwisie

Dodaj komentarz Odśwież

Dodawaj komentarze jako zarejestrowany użytkownik - zaloguj się lub wejdź przez FB